triathlon moja miłosc

Triathlon – miłość od pierwszych zawodów

Piękny marcowy wieczór. Biegamy z narzeczonym nad Jeziorem Maltańskim w Poznaniu. Muszę przyznać, że nawet kiedy biegamy razem, raczej nie mówię dużo – albo się kompletnie wyłączam albo najzwyczajniej w świecie nie jestem w stanie przy tempie, jakie narzuca Sebastian. Tym razem było podobnie. Zatopiona we własnych myślach spoglądam na spokojne Jezioro Maltańskie i zaczynam odliczać miesiące… marzec, kwiecień, maj, czerwiec i… tak (!) LIPIEC! „Jeszcze tylko niecałe 5 miesięcy!” – sapię do narzeczonego. „Jak to 5? Przecież do października (wtedy mamy ślub – dla niego zdecydowanie najważniejsze wydarzenie w roku) zostało więcej niż 5 miesięcy” – odpowiada Seba. A ja na to: „Skarbie, ale mi o triathlon w Poznaniu przecież chodzi!”. Cóż… jego mina była bezcenna.
Czytaj więcej…