Mówią, że zmiana jest motorem rozwoju. GO Blog ma się rozwijać tak, jak rozwija się GO Sport, a moja osoba ma mu w tym pomóc.

 
Kim jestem i co tu robię? Pisanie i sport. I jedno, i drugie są mi bliskie. W latach 2004–2008 jako dziennikarz pisałem o finansach, gospodarce i nowych technologiach, od 2009 r. jestem po drugiej stronie barykady – w public relations. I nadal piszę.

 
Bez obaw, nie będę Was tu zanudzał tym, co się dzieje w programie Mieszkanie dla Młodych albo jak wygląda obecnie rynek najmu w największych miastach, bo wydaje mi się, że o sporcie też pisać umiem. Od zimy 2012 r. prowadzę prywatnego bloga, na którym piszę o swojej pasji. W międzyczasie wziąłem udział w powstaniu dwóch książek (jedna o bieganiu, druga o triatlonie), publikowałem też m.in. w magazynie ULTRA, biegowym dodatku do Przeglądu Sportowego oraz na stronach serwisu Polska Biega.

 
Lubię rywalizację i kocham się męczyć. Ruch jest dla mnie naturalnym środowiskiem. Od 2010 r. biegam, jak wielu z Was zaczynałem od biegu na 10 km (Biegnij Warszawo), po roku po raz pierwszy ukończyłem maraton (choć pokonaniem bym tego nie nazwał – to udało się rok później) i wpadłem jak śliwka w kompot. Gdy okazało się, że „zwykłe” rekreacyjne bieganie mi nie wystarczy, było już pozamiatane.

 
Biegi ultra (trzecie miejsce w mistrzostwach Polski w biegu na orientację na 50 km i siódme miejsce w Biegu Rzeźnika) i triatlon (piąte miejsce w Castle Triathlon Malbork na dystansie ironman) to coś, czym żyję. Cytując mojego mentora Marcina Koniecznego: „Uwielbiam trenować długo i mocno”. Naprawdę.

 
Coś o tym bieganiu i triatlonie wiem, dlatego część wiedzy spróbuję Wam przekazać. Nie zamierzam się jednak wymądrzać w tematach, na których się nie znam, na GO Blogu będą więc pojawiać się eksperci z GO Sportu (któż bowiem wie więcej o serwisowaniu roweru niż osoby pracujące przy tym od lat?) oraz goście ze świata sportu (i nie tylko). Mam nadzieję, że dzięki temu poszerzycie swoje horyzonty, nauczycie się nowych rzeczy, a może zainspirujecie kogoś innego do ruszenia się z kanapy.

 
Miłego czytania!

Komentarze

komentarzy