#AmbasadorGOSport – Joanna Daniel: Nawet jeden trening sprawia, że jesteśmy dalej niż ci, którzy zostali na kanapie

Ludzie, których będziemy Wam prezentować uprawiają różne dyscypliny sportu, fascynują się wszelkimi formami aktywności fizycznej albo mają tylko jedną, która wciągnęła ich całkowicie. Łączy ich jedno. Sport to ich pasja. No dobrze, jest coś jeszcze. Chcą zarażać innych tą pasją i tym samym motywować do działania. Pokazać, że można żyć sportem i połączyć go z innymi życiowymi aktywnościami. Z gotowaniem, podróżami, fotografią, wychowaniem dzieci, pracą zawodową. Ile osób, tyle historii. To ambasadorzy i ambasadorki GO Sport. Jutro to możesz być Ty… Żyjmy sportem!

Dziś rozmawiamy z Joanną Daniel, dietetykiem, absolwentką dietetyki na Uniwersytecie Medycznym w Lublinie oraz pasjonatką biegania. Wybraliśmy ją w programie #AmbasadorGOSport, ponieważ… przeczytajcie sami w wywiadzie!

 

GO Sport: Co bardziej Cię kręci? Fotografia czy może jednak sam trening? Patrząc na Twoje konto na Instagramie, nie do końca jesteśmy pewni 🙂

Joanna Daniel: Uznam to za komplement. Fotografia nigdy nie była moim głównym obiektem zainteresowań, za to w większej części odpowiada mój narzeczony. Dzielimy wspólną pasję, jaką jest sport, a w kwestii kadrów mogę go jedynie podpatrywać i czerpać z tego mnóstwo inspiracji. Trening, moja największa pasja, zawładnął moim życiem już gdy byłam dzieckiem.

Zaczynałam skromnie, na szkolnym WF-ie zajmując zazwyczaj dalsze lokaty w grupie, zwłaszcza w bieganiu. Już wtedy wiedziałam, że nie chcę ich zajmować przez resztę życia. Ponad 10 lat trenowałam pływanie, kilka lat także byłam zawodniczką w lidze piłki siatkowej kobiet. Dlaczego? Zasada była prosta: im trudniej było, tym bardziej mnie to satysfakcjonowało i zaspokajało moje ambicje. Chyba właśnie z tego powodu tak wiele dyscyplin sportowych przewinęło się przez moje życie. Obecnie od dwóch lat systematycznie trenuję bieganie i staram się dogonić swoją drugą połówkę. Osiągnąć taki poziom kobiecie wcale nie jest łatwo.

Instagram @dietofitmenka stał się dla mnie czymś w rodzaju kontaktu z dużą liczbą osób jednocześnie. Staram się tam łamać stereotypy i uświadamiać, jak bardzo żywienie człowieka ma wpływ na nasze zdrowie. Dietetyka to mój zawód, ale także moja pasja. Chciałabym pokazać, że odpowiednie odżywanie i trening to nierozłączna para. I tak jak do naszego ukochanego auta nie nalewamy byle jakiego paliwa, tak nasz organizm też potrzebuje wysokiej jakości składników odżywczych czerpanych z pożywienia. Jeśli przez mój profil chociaż jedna osoba zdecyduje się na zmianę swoich nawyków żywieniowych bądź rozpoczęcie przygody z aktywnością fizyczną, wywoła to uśmiech na mojej twarzy.

 

Więcej ćwiczysz w domu czy może na siłowni? Masz swoje ulubione miejsca treningowe?

–  Miejsce do treningu jest zawsze, wystarczy wyjść na zewnątrz. W trakcie kilku lat studiów w Lublinie musiałam zaprzyjaźnić się z miejską dżunglą. Długie wybiegania pozwalały mi na zwiedzanie miasta, a i stadiony sportowe dawały duże możliwości do wykonania konkretnej jednostki treningowej. Mój ulubiony trening to po prostu założenie butów biegowych i wyjście przed siebie. Najważniejsza, a zarazem najtrudniejsza jest w tym systematyczność. Mając konkretny cel przed sobą, potrafiłam biegać w czterech różnych miastach w ciągu tygodnia. Każde z nich miało coś w sobie, każde było ulubione. Zwykle jestem nastawiona na konkretny rodzaj pracy podczas treningu i czerpię z niego to, co najlepsze.

Zdaję sobie sprawę z tego, że aby biegać szybko, nie wystarczy tylko klepanie kilometrów. Stawiam więc na trening wzmacniający, stabilizację i mobilizację. Zwykle te aktywności wykonywałam w domu. Ponieważ większą część mojego planu treningowego przez całe życie stanowił trening wytrzymałościowy, siłownia nie jest mi bliska. Postanowiłam się z nią jednak przeprosić, bo zima w ostatnim czasie dała się we znaki. Mam nadzieję, że zaprocentuje to w czasie sezonu startowego.

 

Co doradziłabyś początkującej osobie, która dopiero zaczyna swoją sportową przygodę?

– Nigdy nie uważałam się za specjalistę w tym temacie, nie posiadam wykształcenia w tym kierunku, dlatego odpowiadam tylko za siebie. Poza tym nie jestem także autorytetem w dziedzinie sportu, aby radzić innym. Wszystko robię na poziomie amatorskim jak miliony innych osób. Ważne, aby w tym wszystkim zachować zdrowy rozsądek. Dostosować intensywność wysiłku do naszych aktualnych możliwości, cierpliwie czekać na efekty i się nie poddawać. Nigdy. Nawet jeden trening sprawia, że jesteśmy dalej niż ci, którzy zostali na kanapie.

 

Dietetyka kojarzy się przede wszystkim z odchudzaniem, ale to nie do końca prawda – szczególnie w sporcie?

– Mam nadzieję, że nadchodzą czasy, gdy takie opinie zostaną całkowicie obalone. Potwierdzą to osoby, dla których dieta to jedyna możliwość wyeliminowania dolegliwości związanych z obecnym stanem chorobowym. Prawidłowe żywienie idzie w parze z zastosowaniem farmakoterapii, a czasem z całkowitym jej odstawieniem. Dlatego dietetyka to ważna część nauk medycznych, a proces odchudzania to tylko jedna z przyjemniejszych odmian.

Jednym z rodzajów tej dziedziny jest właśnie dietetyka sportowa. Każdy ma inny cel: jeden będzie biegał, bo chce zrzucić kilka kilogramów, a inny – pobić rekord życiowy na 10 km. Czy żywienie takich osób będzie takie samo? Otóż nie. Nieprawidłowe odżywianie może zaprzepaścić ciężką pracę, którą włożyliśmy w przygotowania do zawodów. Na pierwszy rzut oka wydaje się to błahe, jednak z czasem uświadomimy sobie, że brak chęci, motywacji czy ospałość może wynikać właśnie ze złych nawyków żywieniowych. Każda dyscyplina sportowa wymaga innego prowadzenia pacjenta. To samo tyczy się wszystkich, trenujących czy nie. Dlatego tak ważny jest indywidualny plan żywieniowy w zależności od potrzeb danego organizmu.

 

Co uważasz za swoje największe dotychczasowe osiągnięcie sportowe?

– Zawsze powtarzam, że sukcesy sportowe są jeszcze przede mną. Dawno temu osiągnięciem było dla mnie zdanie egzaminów i zostanie ratownikiem WOPR-u. Następnym wyzwaniem było zdobycie uprawnień żeglarza jachtowego. Co przed ukończeniem 16. roku życia wiązało się z pokonaniem ogromnych osobistych barier. Startowałam w wielu zawodach sportowych, zaliczyłam kilka „pudeł”, jednak już godzinę po tym myślałam o kolejnych schodach przede mną. Ambicje rosły i często przerastały moje możliwości, nie ma się co okłamywać. Ale lepiej uświadomić to sobie późno niż wcale.

Sport nauczył mnie przede wszystkim pokory i dyscypliny, które mam nadzieję zostaną ze mną do końca. Dlatego teraz osiągnięciem jest dla mnie wyjście na trening, gdy wśród innych obowiązków łapię „niechcemisia”, za oknem deszcz, wiatr. Mój narzeczony sam zakłada mi buty i powtarza: „Przecież masz cel, do którego dążysz. Jesteś zdrowa, możesz biegać. Każdy może mieć gorszy dzień, ale twój nie jest dzisiaj”. Każdemu życzę takiego motywatora. Późniejszy sukces, kiedy na zawodach łamię swoją zamierzoną granicę czasową na danym dystansie, smakuje wybornie. A przecież na sukces nie składa się tylko te 21 km podczas wyścigu z samym sobą, ale każda kropla potu, która została przelana przed nim.

 

Jakie cele stawiasz sobie na 2017 rok?

– Moim celem jest ciągle się kształcić, zdobywać nową wiedzę, tworzyć ją. Chciałabym ciągle rozwijać własne możliwości. Przekraczać granice, które narzuca mi często głowa. I to tam odbywa się najcięższa walka z samym sobą.

Codziennie staram się wykonać kroczek do przodu, jeśli chodzi o plan treningowy. Aby w sezonie startowym nie zarzucić sobie, że odpuściłam, nie wykonałam go na 100%. Oczywiście, wszystko w granicach rozsądku, trzeba też wiedzieć, kiedy odpuścić. Staram się jednak być ciągle lepszą, a przede wszystkim szybszą wersją siebie!

Mam nadzieję, że rok 2017 będzie przełomowy jeśli chodzi o moją formę biegową. Chciałabym złamać 48 min na 10 km czy 1:50 w półmaratonie. Chociaż po cichu liczę, że obecny trening zaprocentuje jeszcze bardziej i sama siebie zaskoczę.

 

Joanna Daniel

UMLub/URZ – Dietetyk 📚, Rzeszów 🏡 ☕ smaczny i zdrowy styl życia, miłośniczka sportu 💪

Instagram @dietofitmenka

Ambasador GO Sport

#AmbasadorGOSport poszukiwany!

Program #AmbasadorGOSport – bo dla nas liczy się pasja!

W naszych salonach dbamy o każdego – zarówno o osoby, które dopiero rozpoczynają przygodę ze sportem, jak i o ludzi aktywnych od dłuższego czasu. Wniosek? Nieważne, czy w sezonie nie można ściągnąć Cię ze stoku, czy do tej pory deska kojarzyła Ci się jedynie z prasowaniem – znajdziemy coś odpowiedniego dla Ciebie. A potem z przyjemnością będziemy oglądać Twoje kolejne osiągnięcia.Czytaj więcej…

Dzień dobry!

Dzień dobry!

Każdego dnia przybywa osób, dla których uprawianie sportu staje się pasją. Aktywność fizyczna, w jakiejkolwiek formie, daje nam wszystkim wiele korzyści. Poprawia zdrowie, samopoczucie, dzięki niej spędzamy więcej wspólnego czasu z przyjaciółmi i rodziną, zaspokajamy potrzeby rywalizacji i samorealizacji. Są tacy, którzy potrzebę ruchu wysysają z mlekiem matki i jakaś niewidzialna siła powoduje, że od małego ciągnie ich do sportu. Czytaj więcej…