Dawno, dawno temu za górami i lasami była kraina z basenami… No właśnie nie. Kiedyś nie było basenów i ludzie pływali tylko w akwenach naturalnych – w rzekach, jeziorach, morzu. Dzisiaj coraz więcej osób używa terminu open water w odniesieniu do pływania w wodach otwartych. To tylko moda na używanie angielskiego zwrotu, czy może open water i pływanie w otwartych akwenach to jednak nie to samo?

Niedawno rozmawiałem ze znajomym, który powiedział, że open water to tylko modne określenie. Jeśli coś nazwie się po angielsku, to brzmi to bardziej światowo, krócej i od razu wiadomo, o co chodzi. W pierwszej chwili przyznałem mu rację, bo przecież jeszcze do niedawna mało kto używał tego zwrotu, a wszyscy pływali w jeziorach i innych naturalnych zbiornikach. Ale potem przyszło mi do głowy, że przecież nic nie dzieje się bez przyczyny. „Od razu wiadomo, o co chodzi” wracało do mnie jak bumerang i zrozumiałem.
 

Dwie dyscypliny

Open water to określenie, które triatloniści i pływacy przyjęli do opisywania treningu i pływania sportowego w otwartych wodach dla prostego i szybkiego rozróżnienia od pływania pod dachem i jednocześnie rekreacji w wodach otwartych. I tak naprawdę to cała historia. Prawie. Prawie, bo oczywiście pływanie w basenie różni się od pływania open water i wraz z coraz większym rozwojem tego drugiego okazuje się, że są różnice pomiędzy tymi dwoma, zaryzykuję stwierdzenie, dyscyplinami.
 

Jak sobie radzić?

Są tacy, którzy twierdzą, że open water to zło konieczne wymyślone, a właściwie wymuszone prze triatlon. Inni boją się pływać w otwartych zbiornikach ze względu na brak dna, organizmy w nich żyjące, brak przejrzystości, itd. Postaram się wyjaśnić kilka z tych mitów i dać Wam kilka cennych wskazówek na temat tego, co zrobić, by open water nie było takie straszne, jak niektórym się wydaje.
 

  • Tak, w jeziorach, zalewach, morzu i rzekach jest życie. Jest fauna i flora. Ale nie obawiaj się ryb, bo to Ty jesteś wielki i to one boją się Ciebie. Nie słyszałem o żadnym przypadku ataku na pływaka oprócz kilku tego typu zdarzeń, ale w oceanie. Wiecie, rekiny, ale to wszystko.
  • Dobry sprzęt sprawi, że poczujecie się pewniej, a samo pływanie będzie bardziej komfortowe. Przede wszystkim okulary, bo najważniejsze to widzieć. Dobrze widzieć. Okularki do pływania w otwartych akwenach różnią się nieco od tych basenowych. Przyciemniane, lustrzane i przede wszystkim o szerokim kącie widzenia mają zapewnić doskonałą widoczność w każdych warunkach. No i pianka, która nie tylko zapewnia lepszą pływalność, pomaga utrzymać prawidłową pozycję w wodzie, lecz także daje izolację termiczną i dodatkową wyporność.
  • Zarówno w basenie, jak i otwartych wodach może przydarzyć się, że połkniecie trochę wody, złapie Was skurcz i tym podobne sytuacje. To, że nie widać dna i paska toru, czy nie ma lin lub krawędzi basenu, których można się przytrzymać, nie oznacza, że jest gorzej. Zasady są takie same. Bez paniki. Należy wypluć wodę, oddychać spokojnie, położyć się na plecach, odpocząć i po chwili kontynuować.
  • Nawigacja to klucz do sukcesu. Patrzcie, gdzie płyniecie, nie zgubcie się. Obserwujcie, co dzieje się dookoła Was, czy nie ma zwiastunów pogorszenia pogody, a nic Was nie zaskoczy.
  • Bądźcie świadomi, gdzie chcecie wyjść z wody, płyńcie spokojnie do końca, dopóki nie dosięgnięcie obiema rękami dna, spokojnie wyjdźcie z wody, żeby zaadoptować ciało do powrotu pozycji poziomej i uspokoić oddech.
  • Nauczcie się oddychać na obie strony. W niesprzyjających warunkach może okazać się, że ta umiejętność pozwoli Wam cieszyć się treningiem lub zyskać przewagę w zawodach. Fala nie będzie Was zalewać w trakcie nabierania powietrza, będziecie więcej widzieć oraz lepiej nawigować dzięki prostowaniu kursu pływania.
  • Nauczcie się patrzeć do przodu. Nie mówię o tym, by pływać kraulem ratowniczym, ale można nauczyć się podniesienia głowy i spojrzenia przed siebie tuż przed nabraniem powietrza z lewej lub prawej strony. To również poprawia orientację w terenie i nawigację.
  • Większość osób pływa w piankach, ale są tacy, którzy za nimi nie przepadają. W takim przypadku warto przetrenować wariant ze zwiększoną ilością wymachów ramionami. Pozwoli to ogrzać się w przypadku niższej temperatury wody i opóźnić efekt wyziębienia. Nie jest to łatwe i wymaga trochę czasu, ale z czasem podnosi jakość treningu oraz prędkość, z jaką pływacie.
  • Niektórzy trenerzy sugerują, by w przypadku pływania kraulem open water wyrzucać ręce do przodu nieco szerzej niż robimy to zazwyczaj w basenie. Ma to ponoć niwelować negatywny efekt fali.
  • Jeśli brakuje Wam doświadczenia w otwartych wodach, to spędzajcie w wodzie jak najwięcej czasu, zaprzyjaźnijcie się z nią. Nie skupiajcie się na tempie. Przyjdzie na to jeszcze czas.
  • Rozgrzewajcie się w wodzie, w miarę blisko brzegu, w miejscu, z którego w każdej chwili bez większego wysiłku można wrócić na brzeg.
  • Nie połykajcie ani wody, ani powietrza.
  • Nie pływajcie, jeśli nie czujecie się komfortowo w piance, okularach lub jest Wam zimno.
Przeczytaj również  Turystyka inaczej, czyli bieganie po górach - relacja z Regatta Ultra Trail Małopolska

 

Bezpieczeństwo, czyli czego nie robić

Bezpieczeństwo, bezpieczeństwo i jeszcze raz bezpieczeństwo. Tak, wszyscy o tym mówią w kółko i można mieć tego dość. Szczególnie jeśli ktoś dobrze pływa. Niestety ci, którzy dobrze pływają, też czasem toną. Dlaczego? Nie dlatego, że słabo pływają. Dlatego, że lekceważą zasady bezpieczeństwa. Dlatego, że mają poczucie wyższości nad zasadami. Dlatego, że nie potrafią zostawić własnego ego w domu.
 

  • Pływaj tylko w obecności ratownika lub asysty, kogoś, kto może Ci w razie czego pomóc.
  • Poinformuj ratownika lub kogoś innego o swoich planach.
  • Nie pływaj w oceanie, otwartym morzu lub wzburzonych wodach.
  • Pływając w jeziorze, staraj się pływać wzdłuż linii brzegowej, w ten sposób wypływając daleko, nie wpłyniesz na terytorium motorówek.
  • Pływaj z bojką ratunkową, tzw. pamelką. Nie tylko będziesz widoczny, lecz także możesz się jej przytrzymać, a nawet schować w niej dokumenty, telefon lub klucze.

Komentarze

komentarzy