Przemek Padło pracuje od 9 miesięcy w sklepie GO Sport w Galerii Kazimierz w Krakowie. Jest sprzedawcą i serwisantem rowerowym. Pracę zaczął tuż przed otwarciem nowego sklepu w Galerii Kazimierz. Oprócz uprawiania sportu codziennie robi zdjęcia i mówi: wszędzie zabieram ze sobą aparat fotograficzny. Przemek ukończył niedawno jeden z biegów z serii Spartan Race. Postanowiliśmy zadać mu w związku z tym kilka krótkich pytań.


 


GO Blog: Spartan Race to bieg z przeszkodami. Których najbardziej się obawiałeś?

Przemek Padło: Udział w Spartan Race był bardzo ciekawym doświadczeniem. Sprawdzeniem swoich możliwości, kondycji i strachów. Na każdym Spartanie jest przeszkoda wodna i jej obawiałem się najbardziej, bo nie umiem pływać. Okazało się jednak, że z wszystkich przeszkód najbardziej podobało mi się orzeźwiające przejście przez rzekę. Ulżyło mi, gdy zobaczyłem linę rozciągniętą z jednego brzegu na drugi, wiedziałem, że przynajmniej nie odpłynę z prądem. Była to jedna z tych przeszkód, której niepokonanie skutkuje dyskwalifikacją.

Niektóre z utrudnień na trasie wymagające siły jak np. podciąganie na linie, czy zręczności, jak rzut włócznią do celu, motywowały jeszcze bardziej. Nie podciągniesz się, nie trafisz do tarczy, robisz karne 30 burpees. O ile na treningu zajmuje mi to niecałe dwie minuty, o tyle po pokonaniu kilku kilometrów i paru przeszkód trwałoby to o wiele dłużej. Poradziłem sobie jednak z wszystkimi utrudnieniami i nie musiałem robić karnych „padnij, powstań”.
 

To wszystko brzmi jak poważne wyzwanie. To chyba ostra rywalizacja?

Razem ze mną biegło bardzo dużo brudnych i zawsze uśmiechniętych ludzi. Ale jeśli ktoś potrzebował pomocy przy pokonaniu przeszkody, podsadzenia czy przytrzymania za rękę, od razu znalazł się chętny lub chętna do pomocy. Niektórzy bardzo poważnie podchodzili do pokonywania własnych słabości, wchodząc na trzęsących się nogach na siatkę rozciągniętą na wysokości kilku metrów. Oprócz przeskakiwania lub przechodzenia przez przeszkody wysokie i niskie było też czołganie się w błocie pod drutem kolczastym, dźwiganie pniaków, worków z piaskiem, przejście po równoważni i na koniec przed metą – skok przez ogień.
 

A samo bieganie? Przygotowywałeś się jakoś specjalnie, czy podszedłeś do tego „z marszu”?

Do samego biegania podszedłem na luzie. Dwa tygodnie przed wyścigiem przebiegłem testowo 5 km, żeby przypomnieć sobie, jaki to jest wysiłek, a na samym Spartanie biegałem drugi raz w tym roku.
 
spartan race
 

Ale chyba testowe 5 kilometrów to nie jedyny trening, który wykonałeś przygotowując się do Spartan Race?

Skąd 🙂 Dużo jeżdżę na rowerze, do pracy dojeżdżam rowerem, po pracy również rekreacyjnie kręcę korbami po Krakowie i okolicach. W poprzednich latach startowałem w maratonach rowerowych, w zawodach Enduro Trophy, jeździłem na wyprawy rowerowe. W zeszłym roku w trakcie miesięcznej podróży przejechałem rowerem przez Polskę oraz południową Szwecję.

Od trzech lat trenuję kalistenikę, jest to  trening siłowy, w którym wykorzystuje się tylko cieżar własnego ciała. Na treningach robię dużo pompek, przysiadów, brzuszków, burpees, podciągnięć na drążku i całą masę innych ćwiczeń. Spartan Race był dla mnie okazją do sprawdzenia swojej kondycji oraz przetestowania umiejętności zdobywanych na ciężkich i wyczerpujących treningach.

Dziękuję firmom Go Sport i Reebok za możliwość startu i sprawdzenia swojej kondycji.

Dziękujemy za rozmowę!

Przeczytaj również  Chodzenie z dziećmi po górach? Oczywiście!

Komentarze

komentarzy